Restrykcyjne reguły, „zakazane" produkty, jedzenie w ukryciu, lęk przed posiłkiem poza domem, ciągłe negocjacje z talerzem. Praca psychodietetyczna nie polega tu na układaniu kolejnej diety — polega na rozplątaniu wzorca, który uczynił z jedzenia źródło napięcia. I na odbudowie relacji, którą da się żyć.
Zaburzona relacja z jedzeniem ma wiele twarzy. Nie zawsze to spektakularna anoreksja czy bulimia — częściej to codzienne, ciche napięcie, które rozpoznajesz jako „swoje" dopiero, gdy ktoś z zewnątrz Ci je nazwie.
Z zaburzoną relacją z jedzeniem najtrudniej dlatego, że społecznie często jest *nagradzana*. „Świetnie wyglądasz", „taka silna wewnętrznie", „jesteś przykładem dyscypliny". Wzorzec, który wewnątrz jest cierpieniem, na zewnątrz wygląda jak sukces. Każda z poniższych metod tego problemu nie rusza.
Sześć etapów. Tu *szczególnie* idziemy powoli — bo praca z zaburzoną relacją wymaga zaufania, a zaufanie nie buduje się przez przyspieszanie. Jeśli rozpoznam u Ciebie objawy klinicznych zaburzeń odżywiania (anoreksja, bulimia, BED), kieruję do psychiatry lub psychoterapeuty — i prowadzę psychodietetycznie równolegle.
Wolność od reguł jest możliwa.— Anna, psychodietetyk
Nie polega na braku troski o jedzenie — polega na braku lęku przed nim.
Trzy pytania, które słyszę najczęściej. Jeśli masz inne — zadzwoń, odpowiem.
Zaburzona relacja często idzie w parze z napadami objadania — to dwie strony tego samego cyklu restrykcja–napad–wstyd. Praca z jedną stroną wymaga zwykle rozpoznania drugiej.
Zobacz specjalizację →Jeśli chcesz schudnąć, ale wcześniej miałaś okresy restrykcyjnych diet, klasyczny deficyt często wraca jako wzorzec zaburzonej relacji. U Ciebie potrzebne jest inne podejście.
Zobacz specjalizację →Zostaw numer — oddzwaniam w 24 godziny. Pierwsza rozmowa to zapoznanie: opowiadasz, słucham, ustalamy, czy to, co robię, pasuje do tego, czego potrzebujesz. Bez zobowiązań, bez nacisku.