Praca w tempie, które organizm akceptuje. Bez głodówek, bez wykluczania ulubionych produktów, bez „shake'ów zamiast obiadu". Cel: schudnąć i utrzymać — a nie schudnąć szybko i wrócić do punktu wyjścia po roku. Pracujemy nad nawykami, nie nad dietą. Dlatego efekt zostaje.
Większość kobiet, które trafiają do mnie z problemem nadwagi, ma za sobą minimum kilka diet. Każda kończyła się tak samo: szybki spadek, krótka radość, powrót — często z bonusem. To nie jest kwestia Twojej „wytrwałości". To kwestia metody.
Każda z tych metod ma swoich entuzjastów i swoje krótkoterminowe sukcesy. Problem zaczyna się, gdy patrzysz na perspektywę 12, 24, 36 miesięcy. Wtedy widać, dlaczego efekt nie został.
Sześć etapów. Tempo ustalamy razem, ale realistyczny zakres to 0,3–0,7 kg tygodniowo — wolniej niż obiecują reklamy, szybciej niż „wszystko da się utrzymać przy zerowym wysiłku". Ta prędkość pozwala metabolizmowi nadążać, a Tobie żyć normalnie.
Szybko schudnąć umie każdy.— Anna, psychodietetyk
Sztuka polega na tym, żeby nie wrócić — i żeby po drodze nie zniszczyć metabolizmu.
Trzy pytania, które słyszę najczęściej w pierwszej rozmowie. Jeśli masz inne — zadzwoń, odpowiem.
Kobieca fizjologia komplikuje deficyt — cykl, perimenopauza, ciąża, karmienie zmieniają zapotrzebowanie. Bez dopasowania do etapu życia redukcja często grzęźnie.
Zobacz specjalizację →Jeśli Twoja nadwaga ma składnik „wieczornego rytuału z lodówką", praca z planem żywieniowym to za mało. Trzeba najpierw rozpoznać wzorzec, dopiero potem zmieniać dietę.
Zobacz specjalizację →Zostaw numer — oddzwaniam w 24 godziny. Pierwsza rozmowa to zapoznanie: opowiadasz, ja słucham, ustalamy, czy to, co robię, pasuje do tego, czego potrzebujesz. Bez zobowiązań, bez nacisku.